blog Justyny Czebanyk

szczescie-jest-obok-jakoturystka

Bo szczęście jest obok

Budzę się. A raczej budzi mnie lekki pocałunek w policzek. Promienie słoneczne leniwie wpadają przez okno i odciągają moje myśli od rzeczywistości.

Nawet wyciągnięta z lekko abstrakcyjnego snu czuję błogi spokój i pewność, że jestem w dobrym miejscu. Pewność, że gdybym mogła wybierać ze wszystkich możliwych hipotetycznych miejsc i sytuacji, wybrałbym właśnie to łóżko, w którym leżę, i tę osobę, przy której się budzę. I pomyślałam sobie, jakie mam szczęście.

Dlatego, że spotkałam tę właściwą osobę na swojej drodze (uśmiecham się do swoich myśli, bo ta droga jest niezwykle namacalna – poznaliśmy się w podróży). Ale przede wszystkim dlatego, że jej nie minęłam, nie racjonalizowałam tego, co się dzieje, i dałam szansę uczuciu. Chociaż tak naprawdę powinnam napisać: daliśmy. Bo często zapędzeni w nierealnych wyobrażeniach zapominamy o najważniejszym – o drugiej osobie. O tym, że nie da się jej ulepić z naszych marzeń, że trzeba ją poznać i zaakceptować taką, jaka jest. Tu moim zdaniem sprawa jest niezwykle prosta: albo chcemy z kimś być mimo jego wad, bo ich najzwyczajniej w świecie nie zauważamy, albo widzimy tylko te wady i chcemy je na siłę zmieniać. Może jednak prosta jest, bo oboje myślimy podobnie i mamy podobne spojrzenie na świat.

Spoglądam przez okno, świeci słońce, świat jest bardziej kolorowy i ludzie jacyś tacy bardziej uśmiechnięci. Jest coś dziwnego i nieokreślonego w magii słońca. Ludzie są wtedy jacyś tacy milsi i czas jakby wolniej płynie. Można zarazić kogoś przypadkowym uśmiechem, a nawet jeśli nie, to mamy okulary przeciwsłoneczne i zawsze możemy udać, że to nie do niego, to przypadek, bo ja i uśmiech to jak Bolek i Prosiaczek. Słońce wyzwala dobrą energię i pozytywne myślenie.

Mimo tych dwudziestu kilku lat, a może właśnie dzięki nim, ciągle wierzę, że wszystko jest możliwe. Że ludzie są dobrzy, chociaż czasem trochę głupi. Że wszyscy popełniamy błędy, ale też większość z nich da się naprawić. Że świat jest pięknym miejscem, o które musimy zadbać, bo nie ma nic za darmo i na zawsze. Że zło istnieje, ale możemy z nim walczyć, ochraniać słabszych i pomagać tym, którzy nie wiedzą, jak się z nim zmagać. Że warto być szczerym i rozmawiać o uczuciach…

Jeszcze bardziej wiem też, że to naiwne i jeszcze milion razy ludzie udowodnią mi, że nie mam racji, a świat będzie stał dla mnie otworem, ale nie tym, co trzeba. Za wszystko się płaci, za marzenia również. Ale zamiast narzekać, warto przypomnieć sobie, że tak wiele zależy od nas – miejsce, w którym jesteśmy, i ludzie, którzy nas otaczają. Możemy docenić, że jest dobrze, albo zacząć zmieniać to, co jest nie do końca takie, jak chcemy.

Jest dobrze. Tak po prostu i bez powodu. Robię stop-klatkę i chowam play głęboko w szafie. Bo szczęście jest obok. I nawet jeśli czasami chrapie, nie zamienię tych chwil na żadne inne.

Justyna

autorem zdjęcia jest Elizabeth Tsung

  • oglądałaś Black Mirror? W jednym odcinku przedstawiają wizję takiej właśnie stop klatki 🙂

    • Koturystka

      Oglądałam „Black Mirror” i do dzisiaj jestem pod wielkim wrażeniem tego serialu.
      Mówisz o odcinku, w którym pamięć umieszczona jest we wczepionym w głowę czipie, skąd można ją oglądać ekranie, przewijać i robić stop-klatki, a nawet kasować? Tamta wizja zdecydowanie odbiega od mojej. 🙂