blog Justyny Czebanyk

sponsoring-cialo-seks-intymnosc

Przystanek na drodze do lepszego życia [reportaż]

Na początku było słowo. I słowo stało się ciałem… A ciało było na sprzedaż.

Chcesz mieć nowe lepsze życie – musisz stracić stare. Nie ma łagodnego przejścia, dorabiania się. Trzeba się zeszmacić, żeby odbić się od dna. Tylko wtedy przeważnie nie ma się już siły na odbijanie. I trwa się w tym zeszmaceniu do końca. Taka jest cena sukcesu…

Początek

Tak mówili, ale Anna* nie chciała o tym pamiętać. Klasyczny przypadek. Młoda, naiwna, z marzeniami o lepszej przyszłości, na swoje nieszczęście niebrzydka.

Pierwsze kroki na studiach to był dla mnie szok. Większość ludzi z roku kilka razy w tygodniu chodziła na imprezy do najlepszych warszawskich klubów. Kawki w sieciówkach, wypady na zakupy do galerii – tak się teraz nawiązuje znajomości. Ja nie byłam stąd. Nie pasowałam, chociaż bardzo chciałam. Za bardzo…

Anna pochodzi ze średniej wielkości miasta na południu Polski. Jak mówi, nie jest ważne, co studiuje i skąd jest, bo mentalność nie ma pochodzenia. Ale stwierdza też, że pewnie wcześniej by upadła, gdyby była ze wsi. Nie wytrzymałaby presji pieniądza, a raczej jego braku.

Zaczęło się niewinnie. Podczas jednego z galeryjnych wypadów, gdy po raz kolejny przymierzała i odkładała tę samą sukienkę (cena 140 zł), podszedł do niej facet i powiedział, że za nią zapłaci, jak pójdzie z nim na kawę.

Pomyślisz, że jestem tępą idiotką, że wiedziałam, w co się pakuję, ale on naprawdę chciał tylko pogadać. Zresztą, nie wiem co bym zrobiła, gdyby chciał seksu. Pewnie bym uciekła. Może gdybym tak zrobiła, miałabym dalej swoje naiwne marzenia. To wszystko jego wina. Zdecydowanie miałam zbyt łatwy początek.

Zmiana

Ta sukienka do dzisiaj wisi w jej szafie. Stała się symbolem lepszego życia. Życia, które ją wkręciło. Anna mówi, że cały czas ma nad nim kontrolę. Ale wie też, że wszystko ma swój kres. Początkowo była tylko dziewczyną na wieczór, raczej do rozmowy niż do łóżka, ważne było okazanie zainteresowania, zwykłe dowartościowanie faceta. Przeważnie trafiali się tacy po czterdziestce, przechodzący pierwszy kryzys, z nadmiarem wolnego czasu i kasy, dorastającymi dziećmi i gderającą żoną. Dla nich była uosobieniem siły młodości i mądrości, czasem rozmawiali z nią o sztuce czy polityce. Taki nowy trend – zamiast papierosa „po”, rozmowa na poziomie.

Wtedy mnie zauważyli ludzie z roku. Zaczęłam chodzić na imprezy. Dodatkowo dużo się uczyłam, więc znajomość ze mną była opłacalna. Zresztą, cały czas pamiętam, że nauka jest najważniejsza. Rodzice mi to powtarzali. I mieli rację... Czy wiedzą? Jaja sobie ze mnie robisz. Ich córeczka pracuje w sklepie odzieżowym w znanej galerii – wszyscy sąsiedzi to słyszeli. Nawet się ucieszyli, że mają zaradną córkę i mogą mi mniej kasy wysyłać.

To wcale nie jest tak, że Anna nie ma za co żyć. Że to walka o przetrwanie. Poradziłaby sobie bez tych pieniędzy, ale tak jest szybciej. Jak ktoś łatwo je zarobi, choćby raz, będzie chciał więcej. Więcej i łatwiej. To jest normalna kolej rzeczy.

Zresztą, teraz myśli o przyszłości – odkłada na konto, inwestuje w siebie, opłaca kursy językowe. Kiedyś wszystko szło na ubrania i kosmetyki. Jak mówi, faceci nie będą umawiać się z pierwszą lepszą. Trzeba wyrobić sobie markę. Na czym ona polega?

No wiesz, to zależy od tego, czego oni chcą. Teraz granica wieku spada w dół i tym lepiej dla mnie. Zawsze przyjemniej z młodszym... Ale młodszy ma też większe wymagania.

Z tymi poniżej trzydziestki chodzi na imprezy, często wystawne bankiety (bo gej, a szef kazał przyjść z dziewczyną, z samotności czy po ludzku, by odegrać się na eks), „bywa” w wielu miejscach, o których wcześniej nawet nie marzyła, ale za to później wymagają od niej większego łóżkowego zaangażowania. Coś za coś.

Mimo młodego wieku, to są faceci na poziomie. Tylko życia sobie jakoś jeszcze nie ułożyli. Pracują po 12 godzin w korporacjach, stawiają na karierę, kiedy mają umawiać się z kobietami? Do tego przecież trzeba czasu.

Świadomość

Tak właściwie to Anna ich rozumie. Sama przecież robi podobnie – zarabia na swoją przyszłość. A że ciałem, to nie ma żadnego znaczenia. Próbowała normalnej pracy, ale nikt nie chce zatrudnić dziennej studentki na dobry etat, a jak wyżyć w Warszawie za niecałe 1 000 zł (i to przy wielkim szczęściu) z dorywczej pracy? No właśnie. W jej przypadku to też „inwestycja”.

Seks nie jest już dla Anny tematem tabu, ale zaznacza, że nadal jest czymś intymnym i jak kiedyś znajdzie tego właściwego, skończy z tym wszystkim. Czasem tylko boi się, czy wtedy nie upomni się o nią dawne życie. W końcu Warszawa to też wiocha, tylko trochę większa. Zawsze może spotkać jednego ze swoich „byłych” – może to być kumpel czy ojciec jej faceta. Nie chce spieprzyć sobie życia przez ten epizod. Chce być szczęśliwa, jak każda dziewczyna w jej wieku.   

Nie marzę o wielkiej miłości. To dobre dla romantycznych laleczek z liceum, chociaż wiem, że takie przypadki żyją jeszcze na studiach. Ale później i tak zostają same, bo nie trafił się ten ideał. Nie trafił się, bo nie istnieje. Czym wcześniej każda to zrozumie, tym lepiej.  

Anna nie ma dużych wymagań, myśli ekonomicznie. Facet ma zapewnić jej jedynie stabilną finansowo przyszłość. Ale nie może być tylko sponsorem. Ma być z nią, nie tylko z jej ciałem. Wątpi w facetów, gdy widzi jak ci „porządni” chcą się umówić na szybki seks, ale zaznacza, że takim z góry odmawia. Dlaczego? Zdrada jest dla niej niewybaczalna, no i zna swoją wartość.

Poza tym zaczyna odstawiać tę pracę. Jest na piątym roku, ciągle przychodzą nowe młodsze dziewczyny, chętne „pracować” za mniejszą kasę. Sama marka powoli już nie wystarcza. No i kiedyś nadejdzie czas, by zacząć normalne, nudne życie. Liczy na to, że w końcu zdobędzie wystarczającą wiedzę, skończy wszystkie kursy, studia i dostanie dobrze płatną pracę. Nie chce, żeby jej dzieci musiały martwić się o przyszłość.

Z czasem normalne życie staje się cholernie trudne. Tydzień-dwa jest ok, ale potem czujesz się jak narkoman na odwyku. Kasa się kończy, ale wiesz, że możesz ją łatwo zdobyć. W końcu nie wytrzymujesz. Idziesz na spotkanie. Tylko, żeby było na czynsz. Później widzisz wymarzone buty i od nowa zaczyna się jazda w dół. Budzisz się już na dnie, jak masz dość siebie i swojego zakłamania.

Detoks

Anna i tak jest na wygranej pozycji, bo zdaje sobie sprawę ze swojego uzależnienia. Niektóre dziewczyny jeszcze tego nie widzą. A jak nie zauważasz problemu, to z nim nie walczysz. Anna przynajmniej próbuje. Pytanie tylko, czy starczy jej sił. W końcu zawsze znajdzie się jakiś rachunek do zapłacenia…

Na początku myślałam, że oszukam wszystkich, cały świat. Gdy dotarło do mnie, że to życie mnie oszukuje, tłumaczyłam sobie, że to tylko na chwilę, to taki przystanek na drodze do lepszego życia. Ale ta chwila trwa do tej pory, a lepszego życia jak nie było, tak nie ma…

Dziewczyn takich jak Anna jest wiele. Mijamy je na ulicy, na uczelni, mamy je wśród znajomych. Nie rozpoznamy jednak żadnej z nich, bo pozornie niczym się nie wyróżniają. Ale jest coś, co je łączy – są wypalone od środka. Życie dało im szansę na łatwy zarobek, zabierając przy tym złudzenia i nadzieję, a bez tego ciężko jest się podnieść. Samo słowo ma już niewielką wartość…

Justyna

*Imię zmienione na prośbę bohaterki.

PS Reportaż został wydany drukiem w #61 „i.pewu” – miesięcznika studenckiego Politechniki Warszawskiej.

autorem zdjęcia jest Pexels

  • Bardzo ciekawy i motywujący wpis 🙂

    • Dziękuję. To trudna historia, ale pokazuje, że nigdy nie można się poddawać.

  • Ale mnie wciągnęła ta historia… Dla mnie to zupełnie obcy świat, którego nie rozumiem… Współczuję bohaterce opowiadania, bo z tej historii bije tylko smutek…

    • Są decyzje i sytuacje, których nie rozumiemy, bo nie dane nam było ich przeżyć. Ciężko je pojąć, a łatwo ocenić. Wiem, że „łatwe życie” zawsze niesie za sobą konsekwencje… Całe szczęście oprócz smutku widziałam w niej również nadzieję.

  • Dziewczyna z bardzo dobrej rodziny z zasadami, prymuska w Gimnazjum i Liceum. Nagle studia, towarzystwo, chęć wybicia się, brak kontroli, złudne poczucie wolności i samodzielności. Bardzo dobrze znam kilka takich historii z czasów studiów.

    • Koturystka

      Każda historia jest inna, niestety większość kończy z nich kończy się bez happy endu.

  • Bardzo smutna ta historia. Aż trudno uwierzyć, że pełno takich dziewczyn mijamy na co dzień.

  • simple.dancer

    Nie wszystko jest dla wszystkich. Gdyby tak było, na świecie zapanowałby chaos. Chęć dostosowania się do grupy społecznej, która z założenia nie jest dla nas i zrobienie tego w taki sposób nigdy nie odbije się pozytywnie na człowieku. To jest idealny przykład takiego postępowania. To co napisałaś w podsumowaniu, że mijamy te dziewczyny codziennie, mrozi krew w żyłach. Dzisiejsze czasy, synonim konsumpcjonizmu. Nie twierdzę, że jest to złe, absolutnie nie, przeicież na tym bazuje cały dzisiejsza gospodarka. A ludzie, dziewczyny… to tylko pionki w tej grze 🙁 oby swoim doświadczeniem mogła zmienić swoje życie na lepsze! 🙂 PS. Bardzo dobry i potrzebny artykuł.

    • Dziękuję za Twój głos w tej dyskusji, 🙂 Również uważam, że pisanie i mówienie o takich sytuacjach może pomóc, zarówno tej dziewczynie, jak i wielu innym, które mogą się w niej przejrzeć. Świadomość problemu i chęć zmiany to duży krok do sukcesu, dlatego mocno trzymam za nie kciuki.