blog Justyny Czebanyk

Warsztaty z pisania kryminałów, czyli jak pisać, żeby zachwycało

Szukam odpowiedzi na pytanie, co robić, żeby zachwycało, nawet kiedy nie zachwyca. Będzie o wielkiej prozie i tych, co wielkimi pisarzami będą.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do całkiem nieznanego Ci budynku. Niedostępnego na co dzień i w nieopisany, subtelny sposób ekskluzywnego. Tak ogromnego, że nie ogarniasz go wzrokiem, dodajmy, z mnóstwem pięter i ukrytych na nich zakamarków. Z ludźmi, którzy już od wejścia chcieliby dowiedzieć się o Tobie jak najwięcej. Uśmiechasz się do wszystkich, podajesz im rękę i głośno wypowiadasz swoje imię, ale podświadomie czujesz jakiś nieokreślony lęk. Po chwili dołącza do niego przyjemny dreszcz ekscytacji, który szybko przebiegł po Twoim ciele, chowając się w najskrytszych zakamarkach mózgu. Dreszcz ten gnieździ się wygodnie i czeka na dalszy rozwój akcji. Podobnie jak Ty.

Tajemnica pokoju nr 7…

W tym roku wiosnę zapoczątkowało u mnie wydarzenie „Tajemnica pokoju nr 7… Co się wydarzyło w hotelu Sofitel Victoria”. Na co dzień pracuję jako redaktor i korektor różnego rodzaju tekstów, głównie powieści. Jednak sobota, 4 marca, upłynęła mi pod znakiem kryminałów – miałam okazję usiąść po drugiej stronie biurka i sprawdzić się w roli pisarza. Warsztaty, które odbyły się w hotelu Sofitel Victoria w Warszawie, prowadziła Katarzyna Puzyńska – osoba, która nieźle namieszała na polskiej scenie kryminalnej. W jej głowie tworzą się wartkie i wciągające historie, które można opowiadać na głos dopiero po dobranocce. Najlepiej na burrito: z kubkiem gorącej herbaty pod ręką i kocem wokół.

Zanim jednak zasiedliśmy z długopisami w dłoniach nad kartkami papieru i rozwinęliśmy czerwone dywany w naszych głowach, zobaczyliśmy niedostępne dla wszystkich zakamarki hotelu i poznaliśmy niektóre jego tajemnice. Czy wiecie, że za bagatela 8 tysięcy za dobę dostępny jest w nim apartament prezydencki o powierzchni niemal 125 metrów kwadratowych? Pełni on funkcję miejsca do wypoczynku dla VIP-ów ze świata polityki oraz show-biznesu. Podobnie ekskluzywny i tajemniczy jest hotelowy basen z ogromnymi lustrami na suficie, dzięki którym całość sprawia wrażenie, jakby tafla wody unosiła się także nad głowami znajdujących się w nim osób. W całym hotelu ukryte są drobne elementy, które identyfikują markę Accor Hotels, a jednocześnie wyróżniają ją na tle innych. Co ciekawe, we wszystkich jej obiektach rozpylany jest ten sam zapach, żeby goście hotelowi już od samego progu mogli się u nich (dosłownie) poczuć jak w domu.

Sofitel Victoria zwiedzanie

Warsztaty z pisania

Podczas warsztatów poznałam nie tylko ludzi, którzy myślą podobnie jak ja, lecz także tych, którzy mają zupełnie inne spojrzenie na świat. Chociaż mamy różne motywacje do pisania i blogowania, łączy nas jedno: pasja. Widziałam i słyszałam mnóstwo rzeczy, które mnie zainspirowały i nauczyły jeszcze większej otwartości na świat. Bo razem – chociaż każdy z nas był zupełnie inny – stworzyliśmy jedyną w swoim rodzaju całość, która w ciągu kilku godzin potrafiła rozwiązać zagadki i stworzyć początek powieści wraz z całą jej intrygą. Razem z dziewczynami – Renią z bloga Ronja.pl, Anią z Nieidealna Anna i Wiolą z Subiektywnie o książkach – stworzyłyśmy zgrany zespół. Okazało się, że nasza wyobraźnia potrafi kreować światy, w których 15-latki z zimną krwią zabijają trzy razy starszych od siebie mężczyzn, jeśli tylko będą miały ku temu odpowiedni motyw.

warsztaty z pisania

Niestety muszę Was zawieść. Jeśli liczyliście na sekretną listę punktów, które trzeba wykonać, by pisać porywające książki i zarabiać na pisaniu, nic z tego. Nie zdradzę Wam, jak pisać, nie dlatego, że chcę mieć tę tajemną wiedzę tylko dla siebie. Ja po prostu primo, nadal tego nie wiem, gdyż secundo, nie ma takiej idealnej recepty. Chociaż może jest. Jedna jedyna rada, którą można usłyszeć od każdego, kto zawodowo związany jest ze słowem pisanym. Jesteście przygotowani? Uwaga, uwaga: trzeba… pisać. „Tylko tyle? – spytacie zdziwieni. Tak, tylko tyle i aż tyle. Pisanie to nie jest prosta sprawa. Z reguły nie jest bowiem tak, że siadamy nad kartką tudzież komputerem, a spod naszych palców same płyną odpowiednie słowa, które w dodatku układają się w logiczną całość.

Oczywiście są osoby, które – tak jak ja – lubią pisanie samo w sobie i nie wyobrażają sobie życia bez stukania w klawisze i dłoni wiecznie oznaczonych tuszem z długopisu. Jednak co innego lubić je, a co innego robić to dobrze. Najbardziej zadowoleni ze swych dzieł są zapatrzeni w siebie grafomani – pamiętajcie o tym, gdy popadniecie w zbyt duży zachwyt nad swoim tekstem. Największą sztuką jest pisać tak, by ktoś chciał to czytać. Tak, by wywoływać w innych emocje. By zmuszać ich do zrobienia przystanku i zastanowienia się nad losami bohaterów, niezależnie od tego, czy będą akurat w domowym zaciszu czy zatłoczonym metrze. By przenosić ich w inne światy, często odległe od realnego, i konfrontować ze swoimi poglądami.

Co z tym czytaniem?

Pomocne będzie odrzucenie wszystkich wymówek i uwierzenie w siebie. W to, że skoro inni mogli, ja również sobie poradzę. Zamiast z góry zakładać, że się nie uda, i odpuszczać, warto pomyśleć, co możemy zrobić, żeby to zmienić. Zapewniam Was, każdy z wielkich na początku również miał tego typu wątpliwości. Dzisiaj mamy na półkach ich książki, a oni spełniają swoje marzenia. Skoro więc mamy łatwy dostęp do literatury, korzystajmy z niej. Czytajmy jak najwięcej. To przynosi wymierne korzyści, choćby w postaci większego zasobu słownictwa i bardziej rozwiniętej wyobraźni, a ponadto rozwija naszą empatię i pozwala lepiej poznać drugiego człowieka.

Bardzo podoba mi się określenie „pokaż mi swoje książki, a powiem Ci, kim jesteś”. Niewiele rzeczy definiuje nas bowiem tak mocno jak to, co czytamy. Jest to jedna z niewielu czynności, w których nie musimy nic udawać, a co za tym idzie – jesteśmy stuprocentowo sobą. Patrząc na nie w ten sposób, polecenie komuś przeczytanej przez nas książki staje się czynnością niezwykle intymną i niemal magiczną. Ja osobiście robię to tylko w stosunku do najbliższych, wobec których wiem, jaki mają gust, nie tylko literacki…

Kasia Puzyńska

Pozostaje mi tylko życzyć Wam i sobie jak najlepszych powieści na polskim rynku wydawniczym. W końcu kto czyta, ten żyje kilka razy, a lepiej mieć je krótkie, ale dobre, niż byle jakie, ale wielotomowe. Pamiętajcie o tym, tworząc swoje historie, nie tylko na kartach powieści. Kto wie, może dla kogoś będą one dobrym materiałem na powieść?

Justyna

PS Pisać można wszędzie, jednak nie od dziś wiadomo, że otoczenie ma na nas ogromny wpływ. Kierując się tą zasadą, najchętniej pisałabym do Was z zacisznego miejsca, gdzie słychać tylko szum fal, a nie zgiełk samochodów. Zamykam oczy i widzę się  w Gdańsku. Całe dnie spędzałabym na plaży, wieczory zaś w hotelu Mercure Gdańsk Stare Miasto. Czuję piasek pod stopami i przypływ energii. Słońce działa na mnie lepiej niż największa dawka kofeiny.  

autorem zdjęć jest Accor Hotels