blog Justyny Czebanyk

Małżeństwo jest nasze, czyli jestem żoną – Walentynki mam codziennie

O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki.

Andrzej Sapkowski

Od 7 do 14 lutego trwa Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa. Akcja działa w 22 krajach na 4 kontynentach i ma za zadanie promować wśród ludzi zdrowe relacje małżeńskie. Z tej okazji, już po raz kolejny, blogerzy publikują wpisy dotyczące tematyki okołomałżeńskiej, w myśl zasady, że małżeństwo jest fajne. Chodźcie poczytać!

Małżeństwo jest tym, czym zechcesz

Każdy z nas ma inne wyobrażenie o małżeństwie. Dla jednych to anarchizm i średniowieczne poglądy. To wymagania rodziców dotyczące mitycznego „ustatkowania się” i sztywny podział obowiązków. To stereotypowy obraz wiecznie umęczonej życiem żony, której życie ogranicza się wyłącznie do kuchni, i męża, którego udział w domowych obowiązkach kończy się na wyciągnięciu ręki po pilot do telewizora. To wyłącznie świat zakazów i nakazów, w którym kolorowe sny niespodziewanie zamieniły się w szarą codzienność. Koniec wolności – Twojej, partnera i wszystkich wokół, bo przecież po ślubie to już tylko „my” (czytaj wspólny profil na Facebooku i wyjścia na piwo/wino zawsze w duecie, bo każda godzina bez Misia wlecze się jak kolejny odcinek brazylijskiej telenoweli). Jednym słowem to jak gra w ulubioną grę, gdy na ekranie już dawno pulsuje napis „game over”. Niezrozumiała ścieżka, według większości społeczeństwa należy podążać.

Dla innych małżeństwo to przemyślana decyzja. Związek na dobre i złe. Początek czegoś nowego, w którym oprócz „ja” i „ty” zamieszka jeszcze „my”, a po pewnym czasie może nawet jakieś „ono”. To rodzina, która jest najważniejszą siłą napędową do działania. To chęć bycia coraz lepszym i wspólne motywowanie się do zmian. Zwyczajna codzienność, która zamienia się w przygodę, bo jest przeżywana z bliską osobą. To kolekcjonowanie wspólnych wspomnień zamiast rzeczy. To budowanie domu, w którym fundamentem są ludzie, a nie ściany, bo taki „dom” można łatwo umeblować w każdym miejscu na świecie. To radość z dobrych chwil i wiara, że te złe i trudne miną szybciej niż przyszły. I pamięć o tych pierwszych, gdy myślisz o drugiej połówce. To celebrowanie drobnych rytuałów i pamięć o wspólnych pierwszych razach. To wyzwanie, którego codziennie podejmujesz się na nowo. To życie razem, a nie obok siebie. Akceptacja drugiej osoby razem z całym wachlarzem jej zalet i wad. Świadomy wybór na lata, z którego nie da się zrezygnować na pierwszym ani żadnym innym zakręcie.

Nasze otoczenie dało nam różne wzorce małżeństwa. I to od każdego z nas zależy, który dostosujemy do siebie. Którą ścieżkę wybierzemy, by podążyć nią razem po wyjściu z kościoła, gdy umilkną piękne życzenia i oczy wszystkich nie będą już w nas wpatrzone. Zamiana białej sukni i eleganckiego garnituru na wygodny dres nie oznacza zniknięcia dla świata. Wręcz przeciwnie – Twój „świat” jest wtedy na wyciągniecie ręki. Nadal pozostaną te jedne jedyne oczy, w których Wasza miłość będzie odbijać się jak w lusterku. To właśnie w nich powinniśmy przeglądać się codziennie zamiast zamartwiać się statystykami dotyczącymi rozwodów. Bo przyszłość tworzy się tu i teraz – i tylko od nas zależy, czy pozostaniemy jej biernymi obserwatorami czy podejmiemy trud budowania czegoś trwalszego niż choćby najpiękniejsze słowa.

Każdego dnia uczę się Ciebie na nowo

O miłości wiem niewiele, ale pilnie uczę się jej poprzez codzienne życie razem. Kiedyś nie chciałam ślubu i nie widziałam siebie w roli żony – dzisiaj nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę bez świadomości, że gdzieś obok jest mój mąż, na którym zawsze mogę polegać i z którym wspólnie mogę planować przyszłość. Już wiem, że to mój plan na życie.

Bo miłość i troska o bliską osobę przejawia się nie tylko w słowach „kocham Cię”. To też radość ze wspólnego zasypiania i budzenia się. To ciepło drugiej osoby obok. To wstanie szybciej, żeby zrobić drugiej osobie śniadanie, a następnie zjeść je razem. To buziak na do widzenia i ciepłe ręce czekające z uściskiem podczas powrotu do domu. To wspólne sprzątanie, gotowanie i najprzyjemniejsze nicnierobienie. To machanie przez okno i pełne troski „uważaj na siebie” mówione podczas każdego wyjazdu. To robienie herbaty w jesienny dzień i przypominanie o czapce i rękawiczkach w mroźny. To potajemne kupowanie smakołyków dla drugiej osoby i robienie jej drobnych niespodzianek. To przygotowywanie zachcianek drugiej osoby i dzielenie się jedzeniem. To trzymanie się na ręce podczas spaceru. To pytanie „jak Ci minął dzień” i tulenie bez słów, gdy odpowiedź nie przychodzi zbyt długo. To wspomnienia włożone w ramki. To małe gesty, z których składa się nasza codzienność, a które niezauważenie budują szkielet na jutro. To wspólne planowanie przyszłości. To w końcu kanapka z pasztetem i pomidorem kupiona za ostatnie pieniądze podczas wyjazdu na drugi koniec Polski – to właśnie takie smaki pamięta się przez lata, bo są pełne miłości.

Żyj po swojemu i pozwól na to innym

Dlatego nie oceniaj zbyt szybko żadnego związku na podstawie kilku wyrwanych z kontekstu sytuacji, a najlepiej nie oceniaj wcale. To, co dla Ciebie jest nie do pomyślenia, dla kogoś może być codziennością, której nie zamieniłby na żadną inną. Nie dlatego, że nie zna innej czy jest w niej w jakikolwiek sposób zniewolony (od takich „związków” niech nas uchowa serce), ale dlatego, że jest mu w niej wyjątkowo dobrze i nie wyobraża sobie urządzania się w innej. W końcu to nasze życie, nasze wybory i nasze małżeństwo – niech każde będzie inne, bo na tym właśnie polega jego siła i piękno.

Justyna

PS Tekst powstał w ramach kampanii internetowej Tydzień Małżeństwa w Internecie organizowanej przez Mocem z okazji Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa 7 – 14 lutego.

międzynarodowy-tydzień-małżeństwa

autorem zdjęcia jest Szymon Łyciuk; grafika Mocem

  • Olga Dąbrowska

    Dla mnie małżeństwo jest archaizmem. Papierek i ta cała ślubna otoczka nie podchodzą mi zupełnie.

    • Masz prawo tak myśleć, bo małżeństwo nie jest dla każdego, i nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie jest niezbędne w życiu ani nie jest wyznacznikiem prawdziwej miłości – jest jej uzupełnieniem. Ja zrozumiałam to dopiero wtedy, gdy poznałam tę właściwą osobę. 🙂

  • Póki co jestem jeszcze singlem i wszystko, co opisujesz to dla mnie jeszcze dość odległa przyszłość 😉

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Małżeństwo jest fajne i pisałam o tym w ramach tygodnia w zesżłym roku (nam akurat w tygodniu wypada rocznica śubu- 10 lutego). Dla mnie małżeństwo jest deklaracją. Bo związki mogą istnieć i bez papierka, ale my się na piśmie zdeklarowaliśmy, że będziemy razem 🙂

    • Gratuluję rocznicy i życzę wielu kolejnych wspólnie spędzonych lat! Dla mnie to również swego rodzaju deklaracja, że każdego dnia będę walczyć o wspólną przyszłość. 🙂

  • Maria Skłodowska

    Przepiękny, ciepły wpis – przeczytałam z przyjemnością. W magiczny sposób poprawiłaś mi humor.

    • Dziękuję. Takie komentarze również poprawiają humor, nawet w najbardziej zadymiony dzień. 🙂

  • Idealnie Walentynkowy wpis, ja rowniez to Swieto mam codziennie 😀

  • Zastanawiam się tylko, czy ludzie naprawdę są zwierzętami monogamistycznymi. Bo może to tylko nasz wymysł?

    • To ciekawa kwestia, chociaż dla mnie osobiście nieistotna w kwestii zawierania związków małżeńskich. Bo nawet jeśli nie jesteśmy z natury monogamiczni, to wydaje mi się, że zawsze warto wierzyć, że ta aktualna miłość jest tą ostatnią – inaczej nie miałoby to dla mnie żadnego sensu. 🙂

      Natomiast to, o czym piszesz, może być znaczącą barierą dla innych. Lęk, czy osoba, z którą jesteśmy teraz, jest tą, z którą chcemy przeżyć całe życie, a nawet jeśli jest – czy będziemy w stanie dochować przyrzeczonej jej obietnicy, może skutecznie blokować wszelkie deklaracje w tym temacie.

  • Katarzyna Hartung

    Jak się kogoś kocha to nie tylko 14 lutego 🙂 Fajnie napisane 🙂

  • „-Jak smakuje gruszka?
    -Nie wiesz jak smakuje gruszka?
    -Nie wiem jak smakuje Tobie…” <3

    Piękny tekst! <3

  • Ach te dzisiejsze wybory to taka skomplikowana sprawa…